Sylwia i Michał...
Hej hej to znowu ja:)) Można śmiało powiedzieć, że obietnica została spełniona jeśli chodzi o częstotliwość pisania na blogu, post za postem, bez większych przerw, a jeśli tak to tylko "na chwilę, na sekundę kiedy się chowam pod kołdrę" ;)) Ale to już tak jest z tym czasem, że często wymyka się z pod kontroli, jest jak pędząca dwudziestotonowa wywrotka, której nie sposób zatrzymać ;) A niech sobie pędzi;) A ja w międzyczasie pokażę Wam jak udało mi się zatrzymać kilku kadrach chwile z dnia należącego do Sylwii i Michała;)































































...a kilka dni później pojechaliśmy poplenerować ;)






























Sylka ,Michu dzięki za wszystko ;)
